Ta strona wykorzystuje pliki cookie Odwiedzając portal JastrzebieOnline.pl zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz akceptować cookie na swoim komputerze, opuść stronę. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 15°12°
27 maja 2015

Dariusz P. nie przyznał się do winy przed sądem

Dariusz P. nie przyznał się do winy przed sądem
fot. KMP Jastrzębie-Zdrój

W poniedziałek Dariusz P. składał swoje wyjaśnienia przed sądem w Rybniku. Nie przyznał się do winy. Prokuratura mówi jednak, że dowody o winie są mocne.

- Nie podpaliłem własnego domu, nikogo z najukochańszych nie pozbawiłem życia, a syna mojego nie usiłowałem pozbawić życia - mówił Dariusz P. na sali sądowej.

Dariusz P. do winy się nie przyznał, ale potwierdził, że próbował zacierać ślady i mataczyć w śledztwie, np. wysyłając sobie smsy od rzekomego podpalacza. Jastrzębianin zdradził również, że dzień po tragedii chciał spalić swój dom i popełnić samobójstwo. To miało tłumaczyć ogniska miejsc, w których pojawić się miał ogień. Miały one zostać podłożone dzień po pożarze, a nie przed.

Oskarżony nie zgadza się również z opinią psychiatryczną, która według niego miała zostać sporządzona pod dyktando prokuratury. W opinii psychiatrycznej mowa jest m.in. o psychopatycznej konstrukcji osobowości.

Zdaniem prokuratury dowody w sprawie są mocne i wskazują winę ojca rodziny. Choć sprawa według oskarżonego ma charakter poszklakowy, prokuratura jest pewna co do swoich ustaleń. W sprawie przesłuchano 57 świadków. Według śledczych motywem jego działania były pieniądze. Dariusz P. miał duże długi, które miał spłacić po otrzymaniu wysokiego odszkodowania po śmierci żony.

- Nie ma żadnych bezpośrednich dowodów na winę oskarżonego - mówi adwokat Dariusza P., Eugeniusz Krajcer.

Tragedia miała miejsce 10 maja 2013 roku w Ruptawie. W nocy doszło do pożaru domu jednorodzinnego w którym zginęły dwie córki, w tym 4-letnie dziecko. Po kilku dniach w szpitalu zmarła żona Dariusza P., dwie córki i syn. Ocalał tylko najstarszy syn.

Polub i udostępnij
Czytaj też

Wracając z wycieczki ruszyli na ratunek Wracając z wycieczki ruszyli na ratunek

Chcieli uratować kota, a zostali zaatakowani przez mężczyznę Chcieli uratować kota, a zostali zaatakowani przez mężczyznę

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (6)
just.28.05.2015 21:17

Ok, prokuratury. Masz rację w tej kwestii, ale nadal nie rozumiem powiązania wstawionego przez Ciebie fragmentu orzeczenia SN z reszta.

milczący28.05.2015 16:13

just. doczytaj:"Zdaniem prokuratury dowody w sprawie są mocne i wskazują winę ojca rodziny. Choć sprawa według oskarżonego ma charakter poszklakowy, prokuratura jest pewna co do swoich ustaleń."

zen27.05.2015 20:09

Chrześcijanin?

just.27.05.2015 16:28

Milczący doczytaj, to wg oskarżonego proces był poszlakowy, a zgodnie z opinią sądu dowody na jego winę są mocne.

milczący27.05.2015 13:04

Mocne dowody?
Sąd Najwyższy w jednym z orzeczeń stwierdził: "Przez proces poszlakowy należy rozumieć proces, w którym nie ma bezpośrednich dowodów winy, gdyż poszlaki są dowodami niepełnymi, okolicznościami, na podstawie których można jedynie wnioskować o winie; natomiast wyjaśnienia współoskarżonych, stwierdzających konkretne fakty świadczące o winie oskarżonego, nie są poszlakami, lecz dowodami bezpośrednimi, i na taki ich charakter nie ma wpływu ocena ich wiarygodności" (wyrok SN z 24.04.1975 r, OSNKW 1975, nr 8, poz. 111).

8768799927.05.2015 12:06

Jest winny śmierci