Ta strona wykorzystuje pliki cookie Odwiedzając portal JastrzebieOnline.pl zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz akceptować cookie na swoim komputerze, opuść stronę. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 19°12°
20 lutego 2017

Jastrzębski Węgiel gromi Asseco Resovia Rzeszów

Jastrzębski Węgiel gromi Asseco Resovia Rzeszów
fot. Jastrzębski Węgiel

To był mecz pełen emocji. Każdy kibic wierzy do ostatniej minuty, że Jastrzębski Węgiel poradzi sobie na parkiecie. Jednak to, co stało się w sobotę, przeszło najśmielsze oczekiwania. Wydarliśmy Rzeszowianom na wyjeździe trzy punkty. 

Pierwszy punkt w sobotnim meczu zdobył John Gordon Perrin po akcji blok-aut. Blok Kanadyjczyka na Macieju Muzaju oznaczał wynik 3:1. Pomarańczowi wyrównali stan seta po 3 po pięknym bloku duetu Damian Boruch-Lukas Kampa na Thomasie Jaeschke. W początkowym fragmencie meczu gospodarze świetnie wieńczyli akcje z szóstej strefy. Nieskończone akcje w ataku przez Jasona De Rocco nasi rywale zamienili na skuteczne kontry, po których objęli prowadzenie 9:6. Kanadyjski przyjmujący JW. szybko się zrehabilitował, kończąc atak z szóstej strefy. W kolejnej akcji Jaeschke przestrzelił w aut, a to oznaczało wynik remisowy 10:10. Kłopoty w przyjęciu naszego zespołu spowodowały, że wkrótce nasi przeciwnicy zbudowali sobie trzypunktową przewagę (14:11). Kilka razy na środku pewnie zamknął swoje akcje Damian Boruch. Znakomite zagrywki De Rocco sprawiły, że nasza drużyna dogoniła punktowo wicemistrzów Polski (17:17). Po przerwie na żądanie trenera Andrzeja Kowala Jaeschke popełnił błąd w ataku, a to było równoznaczne z pierwszym prowadzeniem JW. w meczu (18:17). Za moment miała miejsce kolejna przerwa na żądanie szkoleniowca Asseco Resovii, bo różnica punktowa na korzyść naszego zespołu wynosiła już dwa „oczka”. Wygrane akcje mocno napędziły nasz zespół (22:18). Gospodarze próbowali naciskać, ale nasi siatkarze nie pękli. Po asie Macieja Muzaja zyskali pierwsze setbole (24:20). Pomarańczowy wykorzystali drugą ze swoich szans i po potężnym ataku Salvadora Hidalgo Olivy objęli prowadzenie w meczu (25:21).

Druga partia zaczęła się dla nas źle. Problemy w odbiorze serwisu Marcina Możdżonka skutkowały rezultatem 7:1 dla gospodarzy! Dobra praca w bloku pozwoliła Pomarańczowym odrobić nieco straty (8:5). Chwilę potem przewaga resoviaków znów wynosiła pięć „oczek” (11:6), ale dzięki świetnym zagrywkom Kampy zdołaliśmy zmniejszyć niekorzystny dystans do dwóch punktów (9:11). Po czasie wziętym przez trenera Kowala, reprezentant Niemiec niestety popełnił błąd. Później ponownie rywale mieli kilka punktów z przodu, ale nasz zespół raz  jeszcze podgonił wynik (od 13:9 do 13:11). Niestety, nie zdołaliśmy pójść za ciosem. Błędy przyjęcia po naszej stronie sprawiły, że gra nam się posypała (13:19). Przy stanie 20:14 na placu gry pojawił się Marcin Ernastowicz, który zmienił Olivę. Zaraz potem zadaniowo w pole serwisowe wszedł inny zmiennik, Patryk Strzeżek (zastąpił Damiana Borucha). W końcówce pogrążył nas serwisem Piotr Nowakowski, który asem zakończył drugiego seta (25:15).

Zaraz po 10-minutowej przerwie lepiej zaprezentowali jastrzębianie, którzy rozpoczęli trzeciego seta od prowadzenia 3:0. Rywale szybko jednak zniwelowali straty przy serwisie Jaeschke (4:4). Potrójny blok naszej drużyny na Perrinie był równoznaczny z rezultatem 7:5 dla JW. Wkrótce potem mieliśmy już trzy „oczka” w zapasie, bo świetnie popracowaliśmy w kontrataku (najpierw Grzegorz Kosok, a następnie Muzaj – 11:8). Po zagrywce punktowej amerykańskiego atakującego Resovia zdołała wyrównać (12:12). Na szczęście Pomarańczowi, a ściślej Oliva, odpowiedzieli tym samym. Po asie Kubańczyka prowadziliśmy 14:12. Gospodarze ponownie twardo nacisnęli (tym razem mocno serwował Marko Ivović) i niebawem znów był remis. Walka cios za cios toczyła się do stanu po 22. W kluczowym momencie seta rzeszowianie zyskali prowadzenie 24:22, ale wówczas klasę pokazała nasza ekipa. Fantastyczna postawa Kampy w polu serwisowym w połączeniu ze skuteczną kontrą dała Jastrzębskiemu Węglowi wygraną w secie 26:24!

Pierwszy fragment czwartego seta to zażarta bitwa o każdy punkt. Dwa punktowe bloki Pomarańczowych (najpierw na Jaeschke, a następnie na Ivoviciu) pozwoliły jastrzębianom zyskać dwupunktową przewagę (7:5). Za moment  tym samym odpowiedział Możdżonek i na tablicy wyświetlił się wynik remisowy (9:9). Efektywna gra naszego zespołu w kontrze (fantastyczne interwencje Jakuba Popiwczaka) umożliwiła nam objęcie trzypunktowej przewagi (13:10). Po czasie wziętym przez Andrzeja Kowala, Oliva potężnie wybił piłkę po rękach blokujących (14:10). Rezultat 15:10 dla Jastrzębskiego Węgla zmusił trenera Kowala do wzięcia drugiej przerwy na żądanie. Wicemistrzowie Polski nieco podgonili wynik (16:13), ale nasz zespół nadal nadawał ton wydarzeniom na parkiecie. Kampa uruchamiał wszystkie strefy, a nasi egzekutorzy nie tracili głowy (20:16). Pojedynczy blok Olivy na Jaeschke dał naszej ekipie pięciopunktowy zapas (22:17). Gospodarze bronili się jak mogli, ale po pięknej akcji zwieńczonej przez De Rocco to nasza drużyna zyskała pierwsze meczbole. W ostatniej – jak się okazało – akcji spotkania Jaeschke posłał piłkę w aut. A to przyniosło zwycięstwo na boisku. Jastrzębianie zdobyli trzy cenne punkty.

MVP meczu: Lukas Kampa.

Asseco Resovia Rzeszów – Jastrzębski Węgiel 1:3 (21:25, 25:15, 24:26, 20:25)

Asseco Resovia Rzeszów: Drzyzga, Perrin, Możdżonek, Nowakowski, Ivović, Jaeschke, Wojtaszek (libero) oraz Rossard, Schoeps, Tichacek.

Jastrzębski Węgiel: Kampa, Boruch, Kosok, Muzaj, Oliva, De Rocco, Popiwczak (libero) oraz Ernastowicz, Strzeżek, Bachmatiuk.

Polub i udostępnij
Czytaj też

"Kangury" zagrały z Irańczykami w jastrzębskiej hali "Kangury" zagrały z Irańczykami w jastrzębskiej hali

Wielka gwiazda w szeregach Jastrzębskiego Węgla Wielka gwiazda w szeregach Jastrzębskiego Węgla

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.

Brak opinii w tym artykule. Bądź pierwszy!