Rybnik kocha się w piosence artystycznej od 26 lat [OFPA 2022]

Z prezes zarządu Fundacji Elektrowni Rybnik Katarzyną Dutkiewicz rozmawiamy o zbliżającym się Ogólnopolskim Festiwalu Piosenki Artystycznej, planach na przyszłość, a także o tym co ma Racibórz, czego nie ma Rybnik (i odwrotnie).

Rybnik kocha się w piosence artystycznej od 26 lat [OFPA 2022]
- Moja zawodowa przygoda z Fundacją Elektrowni Rybnik zbiegła się w czasie z pandemią covid-19, a także z wojną za naszą wschodnią granicą - mówi Katarzyna Dutkiewicz. Fot. Michał Major/Fundacja Elektrowni Rybnik.

- Czy bywała pani na OFPA zanim została prezesem Fundacji Elektrowni Rybnik?

- Zdarzyło mi się tu bywać, ale daleko mi do miłośników festiwalu, którzy mogą się pochwalić obecnością na wszystkich edycjach. Tym niemniej znałam i interesowałam się tym festiwalem, od lat uczestniczę również w wielu podobnych muzycznych wydarzeniach w całym kraju. Ta stylistyka jest mi po prostu bliska.

- Jest pani prezesem zarządu Fundacji Elektrowni Rybnik, ale dyrektorem artystycznym OFPA jest Jadwiga Demczuk-Bronowska. Czy to pani zainteresowanie muzyką sprawiło, że kiedykolwiek miala pani pokusę, by trochę wejść w buty dyrektora festiwalu? Tak jak czasem właściciel klubu piłkarskiego mówi trenerowi, kto powinien grać...?

- Czy moje muzyczne zainteresowania wpływają w jakikolwiek sposób na kształt OFPA? Nie bardziej niż muzyczne zainteresowania pozostałych osób współtworzących festiwalowy team. Wydarzenie tego formatu wymaga przecież zespołowej zgodnej pracy, poprzedzonych dyskusjami kompromisów, czy wyczucia co do oczekiwań publiczności. Mam szczęście współpracować z tymi, którzy współtworzyli wszystkie dotychczasowe edycje imprezy, skąd czerpię pewność co do stałości tak poziomu artystycznego, jak jej pryncypialnych założeń i celów. Inna sprawa, że chyba każdy z nas, kto ma szczęście realizować zawodowo swe pasje, w swoją codzienną pracę angażuje też cząstkę siebie.

Z pokorą podkreślam, że mam świadomość udziału w swoistej sztafecie, nie tylko w kwestii OFPA, ale w kontekście całokształtu działań Fundacji Elektrowni Rybnik - szansę kontynuowania pracy moich poprzedników w tej roli i zarazem możliwość kreowania pewnych nowych pomysłów czy rozwiązań. Swoją przygodę z Ogólnopolskim Festiwalem Piosenki Artystycznej rozpoczęłam dużym wyzwaniem – od jego 25. jubileuszowej edycji. Wymuszona pandemicznymi obostrzeniami zmiana terminu, podsumowanie ćwierćwiecza wydarzenia, jubileuszowe wydawnictwa i trwale wyeksponowana w fundacji wystawa festiwalowych plakatów, wreszcie jej tegoroczna kolejna 26. odsłona - utrzymanie rangi imprezy i jej edukacyjnego, nastawionego na promocję nowych osobowości scenicznych piosenki artystycznej czy zaspokojenie muzycznych oczekiwań wiernej "ofpowej" publiczności – mam przekonanie, że wszystko to udaje się nam pomyślnie realizować w wypróbowanym składzie zespołu fundacji.

- Mówi pani, że OFPA to niezwykły festiwal, gdzie muzyka łączy się z aspektem edukacyjnym, a także "promocją nowych osobowości scenicznych". Proszę powiedzieć coś więcej o miejscu OFPA na kulturalnej mapie naszego regionu.

- Wielowymiarowe spotkanie z piosenką ambitną to przewodnia idea organizatorów, która przyświecała od początku istnienia rybnickiego festiwalu. Przez minionych 25 lat w finale Konkursu Krajowego udział wzięło ponad 1500 osób, a w eliminacjach kilka tysięcy zainteresowanych naszym festiwalem. Trudno znaleźć kogoś, kto śpiewa aktualnie piosenkę artystyczną, a nie wystąpił na festiwalu w Rybniku. Od wielu lat stały, wysoki poziom artystyczny stanowi o tym, że festiwal jest liczącym się tego rodzaju wydarzeniem w Polsce. Odpowiadając więc na pytanie o miejsce OFPA na kulturalnej mapie regionu z pełnym przekonaniem twierdzę – kluczowe. Istotne dla promocji piosenki artystycznej oraz jej wykonawców, zarówno tych na początku muzycznej drogi, jak i znanych, kochanych przez publiczność artystów. Oczekiwane przez miłośników piosenki artystycznej, przez publiczność pragnącą zgłębiać tego gatunku twórczość. OFPA to wypracowana marka i wysoki artystyczny poziom, to stały, ważny punkt w kalendarzu muzycznych imprez w regionie.

- Wiem, że szczególnie ceni pani piosenki Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego.

- Nie ukrywam, że osobiście największym sentymentem darzę trio Kaczmarski - Gintrowski - Łapiński. Moje podróże muzyczne odbywały się w kierunkach, gdzie można było tych artystów spotkać. Teraz, po ich odejściu, to są festiwale, gdzie występują wykonawcy, interpretatorzy ich artystycznej spuścizny.

- Czy na polskiej scenie jest ktoś choć trochę porównywalny do nich?

- Śledzę od lat tych, którzy mierzą się z twórczością Kaczmarskiego i Gintrowskiego. Zdecydowanie na pierwszym miejscu dla mnie jest Kwartet ProForma. Wielokrotnie słuchałam Kwartetu na żywo, m.in. na festiwalu w Kołobrzegu. Na uwagę zasługuje także ich własna twórczość oraz to, co zrobili m.in. we współpracy z Kazikiem Staszewskim. Moim tegorocznym muzycznym zachwytem był natomiast spektakl „Ślepcy” w reżyserii i z wokalem Norberta „Smoły” Smolińskiego, absolutnie porywający hołd twórczości Zbigniewa Herberta i Przemysława Gintrowskiego.

- Poznałem panią jako samorządowca, wtedy była też pani dyrektorem biura europosła Bolesława Piechy. Później była pani posłanką, a teraz jest prezesem Fundacji Elektrowni Rybnik. Czy trudno było odnaleźć się w tej roli?

- Rola jest na pewno inna, ale też Fundacja Elektrowni Rybnik jest fundacją szczególną, wrosłą w działalność oddziału PGE GiEK Elektrowni Rybnik, darzoną wielkim sentymentem przez mieszkańców Rybnika, zwłaszcza dzielnic skupionych wokół Zalewu Rybnickiego, czyli „Morza Rybnickiego”, jak zwykliśmy pięknie mówić. To inna specyfika niż to, czym się dotychczas zajmowałam. Na pewno pomocnym w odnalezieniu się w tej sytuacji było, że z Rybnikiem jestem związana zawodowo już od prawie 20 lat. Poza tym fundacja skupia się na pracy na rzecz otoczenia społecznego. To z kolei bardzo bliska mi sfera, bo od lat jestem związana z organizacją pozarządową w Raciborzu (mowa o Stowarzyszeniu Przyjaciół Człowieka "Tęcza" - red.). Ten potencjał doświadczeń, również w zakresie pracy społecznej, przydaje się teraz w fundacji.

- Gdy stanęła pani na czele fundacji pojawiły się głosy, że to polityczne nadanie. Czy nie obawiała się pani, że współpracownicy będą na panią właśnie tak patrzeć? Czy dało się odczuć jakąś rezerwę z tego wynikającą?

- Absolutnie nie odebrałam takich negatywnych sygnałów. Wielu mieszkańców Raciborza i Rybnika wie, jak przeplatały się moje ścieżki zawodowe, samorządowe czy pozarządowe, bo tak jak wspomniałam, zawsze bardzo bliska była mi działalność trzeciego sektora. Tak się ułożyły ścieżki mojej kariery, a także moich pozazawodowych działań. Uważam, że to wyzwanie wpisuje się w to, co do tej pory udało mi się wypracować. Jeśli się czegoś obawiam, to tylko tego, aby się godnie zapisać w historii fundacji. Po prostu chcę, by był to dobry czas dla Fundacji Elektrowni Rybnik.

- Z jakich projektów, które udało się zrealizować fundacji w czasie, gdy jest pani prezesem fundacji, jest pani szczególnie dumna? O których może pani powiedzieć: patrzcie, to nam się udało, tego wcześniej brakowało!

- Moja zawodowa przygoda z Fundacją Elektrowni Rybnik zbiegła się w czasie z pandemią covid-19, a także z wojną za naszą wschodnią granicą. Największym nieplanowanym wyzwaniem stała się zatem organizacja pracy i statutowych działań naszej fundacji w pandemicznych realiach, utrzymanie miejsc pracy, dostosowanie oferty do bieżących obostrzeń, a także odpowiedź na potrzebę zabezpieczenia schronienia dla szukających schronienia kobiet i dzieci z Ukrainy, grupę których w zaadaptowanych na ten cel pomieszczeniach fundacji gościmy od maja 2022.

Pomyślnie przeprowadziliśmy fundację przez proces powrotu do jej historycznej nazwy i związaną z nim zmianę logo, organizacyjnie przywróciliśmy w struktury fundacji sekcje bowlingową, szachową i wędkarską. Do kalendarza imprez cyklicznych wprowadziliśmy czerwcowe powitanie lata – otwarte plenerowe wydarzenie z nawiązaniem do obrzędowości nocy świętojańskiej. Zakładaliśmy budki lęgowe, sadziliśmy las, sprzątaliśmy tereny zielone sąsiednich dzielnic, na rowerach kręciliśmy nad zalew, z Otylią Jędrzejczak promowaliśmy pływanie w ramach OTYLIA SWIM TOUR.

W 2022 roku po raz pierwszy w swej kilkunastoletniej tradycji swe miejsce właśnie na terenach zielonych Fundacji znalazło także inne, znane mieszkańcom regionu, wyjątkowe wydarzenie plenerowe – msza święta na wodzie, zainicjowana przed laty i wytrwale organizowana przez księdza dziekana Grzegorza Jagieła, proboszcza parafii w Rybniku – Chwałęcicach. Jednym słowem działo się, dzieje się i będzie się działo w fundacji.

- Czyli Fundacja Elektrowni Rybnik to nie tylko basen i OFPA.

- Nie, pracujemy nad wieloma projektami i nie zwalniamy tempa. Za nami między innymi Sportowa Senioriada, duże regionalne wydarzenie dedykowane osobom 60+, Gala Taneczna w wykonaniu wychowanków Studium Tańca Fundacji Elektrowni Rybnik. Zorganizowaliśmy kolejną edycję ważnej, edukacyjnej imprezy dla dzieci - Turniej Wiedzy o Bezpieczeństwie – Bezpieczny Maluch.

Przed nami już wkrótce także inny, znany i lubiany „Pojedynek na słowa” – wydarzenie edukacyjno-artystyczne dla szkół średnich z regionu, którego celem jest upowszechnianie piękna języka polskiego poprzez pracę nad kulturą słowa i warsztatem aktorskim. „Pojedynek na słowa” to szansa prezentacji scenicznej poezji recytowanej i śpiewanej oraz możliwość uczestniczenia w koncertach zaproszonych artystów profesjonalnych.

W tym roku szkolnym, w sezonie świątecznym, jak zawsze przygotowujemy grudniowe mikołajowe atrakcje dla najmłodszych. Przed nami również ciesząca się dużym zainteresowaniem oferta zimowego wypoczynku organizowanego w konwencji półkolonii, a także cały szereg mniejszych i większych inicjatyw, zawodów sportowych, warsztatów, wydarzeń kulturalnych, edukacyjnych czy profilaktycznych. Fundacja Elektrowni Rybnik to także bieżąca praca kół zainteresowań, sekcje hobbystyczne, zajęcia fitness, siłownia, strefa saun i basenów, czy też Zakładu Rehabilitacji Leczniczej.

- Zanim została pani prezesem fundacji, była pani na krótko posłem, a wcześniej przez wiele lat związana była pani również z raciborskim samorządem. Czy nie brakuje pani posiedzeń komisji? Tych dyskusji z dyrektorem Rudnikiem podczas komisji zdrowia? (dyrektorem szpitala w Raciborzu)

- Z wielką sympatią wspominam spotkania z gronem samorządowym, z którym kiedyś było więcej okazji do ożywionych dyskusji. W tym zawodowym pędzie jest ich na pewno mniej.

- Kampania wyborcza już trwa. Czy pani, myśląc o przyszłości, wiąże ją w jakikolwiek sposób z polityką?

- Proszę tego nie traktować jako przewrotności, ale powiem tak: ostatnie lata w moim przekonaniu bardzo skróciły nam wszystkim perspektywę planowania. W związku z tym staram się nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Jakieś zamysły i przemyślenia mam (jak każdy człowiek). Jednak konkretnych decyzji w kierunku, o który pan pyta, na ten moment nie podjęłam. Skupiam się na tym, co tu i teraz.

- Co ma Racibórz, czego nie ma Rybnik? I odwrotnie... Poza Elektrownią Rybnik i Fundacją Elektrowni Rybnik.

- Racibórz nie ma też „Morza Rybnickiego”, ale ma za to Odrę z całym jej wielowymiarowym potencjałem, od niedawna ma także Zbiornik Racibórz Dolny, tak więc wątki wodne na pewno łączą nasze miasta. Przed laty, gdy stopniowo wchodziłam w tę przestrzeń rybnicką, obiecałam sobie jednak jedno: nie będę się kusić o porównania.

- Dlaczego?

- Bo w moim odczuciu są to zupełnie inne miasta. Tak pod kątem przestrzeni miejskiej jak i mieszkańców. Sporo nas łączy, ale też sporo różnicuje. Racibórz to moje miasto urodzenia i zamieszkania, mój dom rodzinny, grono przyjaciół, sąsiadów, bliskie mi środowisko raciborskiego samorządu czy wreszcie działająca na polu pomocy społecznej organizacja pozarządowa, którą w ramach wolontariatu współtworzę już prawie dwadzieścia lat. Z Rybnikiem jestem natomiast związana od 2003 roku, po trochu wrastałam w tę przestrzeń i ludzi, odkrywałam swoje - dziś ulubione dzielnice i miejsca, by po latach móc z pełnym przekonaniem powiedzieć, że Rybnik to moje drugie miasto. Przez blisko dwie dekady dzielenia swego czasu pomiędzy Raciborzem a Rybnikiem nauczyłam się czerpać z tego codziennego balansu pomiędzy bliskimi, a zarazem tak różnymi miejskimi przestrzeniami. Bardzo to sobie cenię i lubię.

Wywiad przeprowadził Wojciech Żołneczko


Zobacz również:

Ludzie

Katarzyna Dutkiewicz

samorządowiec i polityk

2 komentarze

Śledź tę dyskusję
Zapoznaj się z regulaminem
zaloguj się lub załóż konto, żeby zarezerwować nicka [po co?].
~KodeksWyborczy (88.156. * .214) 22.09.2022 08:05

Kampania wyborcza czas start

~kolezankawaclawczyka (159.8. * .57) 22.09.2022 06:47

Ładnie opowiedziane... tylko nieprawdziwie... kolejna wersja letniej wody z kranu ale z ramienia innej partii..w tej radzie powiatu to niestety ze skutecznością było tak sobie...chociaż głos brzmiał nieraz donośnie... A teraz posadka dobrze płatna jak zawsze fajnie wpływa na cerę...i daje luz..