Używamy plików cookies, aby poprawić funkcjonowanie strony JastrzebieOnline.pl. Pliki cookies dopasowują treść strony, w tym wyświetlanych reklam, do indywidualnych potrzeb i zainteresowań użytkownika, pozwalają nam również zrozumieć, w jaki sposób korzystasz z naszej strony. Korzystanie z JastrzebieOnline.pl bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności i plików cookies

Akceptuję

Pogoda na dziś zobacz prognozy
 21°15°
7 listopada 2017, Publicystyka

"Prosił, by go nie bić". Dramat mieszkańców Pomorskiej

"Prosił, by go nie bić". Dramat mieszkańców Pomorskiej
fot. pixabay

Łatwo można dostać tam narkotyki, podobnie jak…. w  twarz. Często dochodzi do bójek, a wulgaryzmy są na porządku dziennym. Do tej mordowni schodzą się klienci z całego miasta. Kiedy już mają dość atrakcji znajdujących się wewnątrz tego przybytku, wychodzą na ulice, wymiotują, oddają mocz. Często nie są w stanie o własnych siłach dojść do domu i leżą, gdzie popadnie. Mieszkańcy ulicy Pomorskiej mają już dość tego kłopotliwego sąsiedztwa, a chodzi o jeden z lokali znajdujących się w ich okolicy.

- To tutaj, w tym właśnie lokalu gastronomicznym nocne życie miasta kończy się zawsze nad ranem. To tutaj, w każdy weekend schodzą się młodzi ludzie z całej okolicy w nadziei zwieńczenia imprezy lub jak kto woli "dobicia się" alkoholem lub środkami odurzającymi. To tutaj, w biały dzień można zobaczyć jak wygląda "ustawka" i przy okazji nauczyć się nowych sztuk walki oglądając poczynania wyrośniętych "gladiatorów". Każdego dnia tygodnia, a zwłaszcza w weekendy porządek publiczny i spokój mieszkańców jest zakłócany mniej lub bardziej. Dlatego właśnie nie jest spokojnie - napisali lokatorzy w anonimowym piśmie do Rady Nadzorczej i Zarządu Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Pismo nie jest podpisane w obawie przed zemstą klienteli lokalu, który równie dobrze można nazwać meliną, gdzie alkohol leje się strumieniami, a faszerowanie się heroiną czy amfetaminą jest czymś normalnym. 

Komenda Miejska Policji w Jastrzębiu-Zdroju potwierdza, że dochodzi tam do zatrzymań osób, które posiadają nielegalnie substancje psychoaktywne z gatunku tych twardych - amfetamina, metamfetamina czy heroina. Policjanci czy nieumundurowani funkcjonariusze - często patrolując rejon ulicy Pomorskiej, nie czekając na zgłoszenia mieszkańców. Zatrzymują handlarzy narkotyków, osoby posiadające substancje niedozwolone. Oprócz tego rodzaju przestępstw w barze dochodzi do bójek czy kradzieży. Zdarza się, że zniszczeniu ulegają samochody mieszkańców zaparkowane przed blokiem.

- Policjanci potwierdzają, że mieszkańcy zgłaszają bójki, w których uczestniczą osoby znajdujące się pod wpływem alkoholu i środków odurzających. W związku z tymi zgłoszeniami przeprowadzane są interwencje. Policyjne patrole otrzymują polecenie częstego kontrolowania tego rejonu - mówi mł. asp. Bogusława Dudek, rzecznik prasowy KMP w Jastrzębiu-Zdroju.

Mieszkańcy z Pomorskiej opisują to, z czym przychodzi im się  borykać na co dzień.

- Jest letnie, upalne popołudnie. Dzieci biegają pod blokiem, niektórzy odpoczywają na ławkach. Na jednej z nich siedzi dwóch mężczyzn około 30-stki. Podjeżdża samochód z głośną muzyką, wysiada kierowca bez koszulki i podchodzi do tych dwóch mężczyzn z ławki. Uderzeniem z otwartej ręki nokautuje go. Drugi przeprasza i prosi by nie bić... Gestykulują coś, po czym osiłek wsiada do samochodu i jadą do baru. Na to wszystko patrzą nasze dzieci. To nie jest scena z filmu Pitbull, to jedna z sytuacji na ulicy Pomorskiej (…) Przytaczamy poszczególne sytuacje, aby uświadomić osobom, które mają wpływ na jakość naszego życia, że sprawa jest naprawdę poważna! W rozmowach w młodymi mieszkańcami wiele razy słyszy się, że zaczynają szukać mieszkania na innej, "lepszej" ulicy, a może domu, który zapewniłby im wreszcie spokojne życie. Przykre, że młode rodziny uciekają z miejsca swojego zamieszkania, ponieważ zaczęli królować w nim zdeprawowani "goście" z innych części miasta - piszą do Rady Nadzorczej i Zarządu GSM.

Co na to wszystko przewodniczący Rady Nadzorczej Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej Bolesław Lepczyński?

- Rzeczywiście, pismo dotarło do Rady Nadzorczej i zostanie przekazane prezesowi GSM panu Gerardowi Weychertowi, który jest władny podjąć decyzję w tej sprawie.  Osobiście uważam, że spokój mieszkańców jest tutaj najważniejszy.  Nie może być tak, że są zmuszeni mieszkać koło miejsca, gdzie na porządku są narkotyki i różnego rodzaju ekscesy. Spółdzielnia jest przed wszystkim dla lokatorów i o tym musimy pamiętać – mówi.

Jak zakończy się walka mieszkańców o spokój w miejscu ich zamieszkania? Czy liczne interwencje na policji i GSM przyniosą oczekiwane przez nich skutki? Trudno dziwić się im, że boją się podpisać pismo, skierowane do Rady Nadzorczej i Zarządu. Na początku tego roku inni mieszkańcy, na innym osiedlu również walczyli w podobnej sprawie. Wówczas w niejasnych okolicznościach spłonął samochód jednej z działaczek osiedlowych. Strażacy nie mieli wątpliwości, że było to podpalenie. Świadków zdarzenie (oczywiście) nie było.

Całkiem niedawno życie dopisało kolejną nocną odsłonę z życia ulicy Pomorskiej. Doszło tam do gwałtu na 21-letniej kobiecie.

 

Polub i udostępnij
Czytaj też

Złodziej ukradł czekoladki nocą Złodziej ukradł czekoladki nocą

Samochód w rowie. Pas drogi został zablokowany Samochód w rowie. Pas drogi został zablokowany

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (58)
były mieszkaniec22.12.2017 13:21

Boże takie rzeczy na mojej ulicy. Stara gwardia zrobiłaby porządek z gowniarzami. Eh lata 80 i 90 nie wrócą. Pod wierzbami zawsze byly bitki ale potem usciski i dalsze piwkowanie. Wszytsko z honorem. Kocham ta ulice i zawsze z sentymentem wraca a robactwo trzeba wytepic

Apo30.11.2017 21:34

Policja z Jastrzębia sama bierze udział w dystrybucji narkotyków. Prawda jest taka, że nie ma podstaw do zamknięcia baru. Nawet gwałt nie jest powodem do interwencji. Sam wiele razy widziałem, jak ćpali na ławce na deptaku i szli do baru, wciąganie kreski z ławki to norma. Wchodzą do sklepu i biorą piwo i wychodzą bo kto się postawi. Policja w Jastrzębiu do dno. Aby zrobić z tym porządek należy sprowadzić oddział specjalny z innego województwa.

Mieszkaniec13.11.2017 12:55

Wszystkie meliny przenieść na obrzeża miasta i byłby spokój albo więcej patroli ,te które drzemią sobie byle przeczekać zmianę a pod koniec gdzieś wyjeżdżają na miasto i tyle ich widzieli powinni zainteresować się dyspozytorzy gdzie znajdują się ich radiowozy.

jastrzębianka12.11.2017 23:43

Ciekawe czy ktoś zainteresuje się dziwnym przybytkiem na ul. Wielkopolskiej. Przed wejściem kamery, bo w środku jednoręcy bandyci, a lokal otwarty tylko dla wtajemniczonych. Czy dzielnicowy i Spółdzielnia o tym wiedzą, czy zgadza się kaska za wynajem?

ss12.11.2017 10:35

do Gość. A po co ta chołota by miała iść do FOX tam jeszcze jest ok ludzie sie znaja ktorzy tam chodza owszem zawsze sa jacyś nowi ale wątpię by ci narkomani znaleźli akurat tam sobie miejsce, latem tam jest fajnie bo i zespół gra a takie towarzystwo to im nie pasuje, gdyby byl rekin bar to tam by sie zadomowili tacy pajace i narkomania.

Gość09.11.2017 13:00

To, że bar zniknie, nie oznacza że ludzie którzy tam bywają znikną z powierzchni ziemi razem z nim. To nie sam bar jest problemem, tylko jego goście, zamknięcie mordowani nic nie da, bo to ćpuństwo rozejdzie się dalej. A skoro na chwile obecną policja nie zamierza interweniować ze strachu, majac ich na tacy, to zapewne będzie chciało biegać im się za nimi po całym mieście. Drugą tego typu jest Fox. Praktycznie centrum miasta, z jednej strony można liczyć na to, ze jak ćpuństwo przeniesie się do centrum to policja będzie musiała go w końcu zauważyć, z drugiej jednak - trzeba sie liczyć ze plac przed supersamem, który aktualnie zajmuje paru starych pijaczkow, zamieni się w obraz z Pomorskiej. Mało tego, wnioskuje że policja nie interweniowała, bądź robiła to rzadko bo właściciele tak sobie życzyli i tak mieli ustalone pod ladą. Wtedy faktycznie jest nadzieja że w momencie ich zmiany otoczenia wszyscy udadzą się na wakacje do paki. Co jeśli jednak chodzi tu o strach gliniarzy? Pracuje w barze znajdujacym się niedaleko Foxa. Nasz bar jest bardzo często otwarty do samego rana. Nie wyobraź sobie sytuacji gdzie na stolikach będzie mi się sypała amfa bo szanowni panowie niebiescy boją się interwencji lub uznają ją za niekonieczną. Lepiej - wstawią ćpunkom pouczenie i zabiorą towar, zostawiając mnie sam na sam z naćpanymi, głodnymi hery, wkurwionymi na mnie typami.

Masakra08.11.2017 21:15

.... pani ktora to przejela zrobila tam jeszcze wiekszy syf niz byl

Pokaż wszystkie opinie (58)