Ta strona wykorzystuje pliki cookie Odwiedzając portal JastrzebieOnline.pl zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz akceptować cookie na swoim komputerze, opuść stronę. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 14°11°
24 stycznia 2017, Publicystyka

MZK - "Titanic tonie"?

MZK - "Titanic tonie"?
fot. Damian Hetman / jastrzebieonline.pl

Nikt z obecnych podczas sesji poświęconej problemom komunikacji w mieście nie był zadowolony z działalności Międzygminnego Związku Komunikacyjnego. Powróciło więc pytanie: Wystąpić czy nie wystąpić z MZK? Jakby tego było mało PKM balansuje na granicy upadłości, a firma Warbus, która świadczy usługi przewozowe na terenie Jastrzębia i gmin ościennych, również ma problemy. Podczas sesji wszyscy zastanawiali się, co będzie dalej z przewozem pasażerów w naszym mieście.

Kiedy pod koniec 2014 roku (umowa od 1 maja 2015 r.) firma Warbus wygrała przetarg na intratny (wartość: 200 mln zł) kontrakt na świadczenie komunikacji na terenie Jastrzębia oraz gmin ościennych, nikt chyba nie przypuszczał, że już w tak krótkim czasie będzie rozważała wycofanie się z niego. W styczniu przedstawiciele tej firmy przedstawili propozycję, przekazania całego kontraktu PKM-owi. Jednak Warbus chciałby zwrotu poniesionych kosztów zakupu autobusów, uruchomienie leasingu oraz różnicy cen zakupu w stosunku do cen rynkowych - całość ok. 4 mln zł (wg wyceny Warbusa). Należałoby również przejąć umowę leasingową na te pojazdy przez PKM, co wiązałoby się z zabezpieczeniem bankowym na sumę ok. 30 mln zł. W razie, gdyby ta propozycja nie interesowała PKM wówczas Warbus przestałby zlecać PKM-owi, jako swojemu podwykonawcy połowy zakontraktowanych usług, co według opinii Warbusa oznaczałoby upadek nie tylko PKM, ale również MZK.

- Ten kontrakt jest zyskowny, ale tylko dla jednego wykonawcy. Dlatego, albo nasza firma wycofa się z waszego miasta, albo przejmiemy całość kontraktu - mówił Tomasz Szymonik, przedstawiciel Warbusa.

Sytuacja PKM jest dramatyczna. Prezes Stanisław Słowiński, powiedział, że możliwa jest nawet upadłość. Poinformował, że rok 2016 PKM zakończy stratą ponad 2,5 mln zł. Sytuacja tej firmy nie jest łatwa, ponieważ nie otrzymuje na czas płatności od firmy Warbus na rzecz, której świadczy usługi. Z kolei Warbus twierdzi, że z opóźnieniem i na raty wpływają do nich należności z MZK, który zamawia kursy autobusowe.

W styczniu br. pracownicy PKM do ostatniej chwili nie byli pewni czy otrzymają wypłatę na konta. Dlatego teraz przedstawiciel związków zawodowych zapowiadał ostre posunięcia w przypadku powtórzenia się sytuacji.

- Titanic, jakim jest MZK tonie. Uciekają z niego poszczególne osoby z zarządu.  Jeżeli w lutym sytuacja się powtórzy, wymknie się spod kontroli. Miasto zostawimy bez komunikacji. Zatrzymamy tutaj komunikację, nie wyjedzie nikt -  mówił wzburzony działacz związkowy.

Obecni na posiedzeniu radni szukali winnych całej sytuacji. Uznali, że zdecydowanie się na pierwszy przetarg na świadczenie komunikacji w mieście, w roku 2012, było błędem. Otwarło to furtkę do wejścia na jastrzębski rynek firmom z zewnątrz, a tym samym skazało PKM na powolny upadek. Argumentowano, że można było przecież uczynić z firmy rodzimej, jakim jest PKM, podmiot wewnętrzny, tak jak dzieje się w to w innych miastach, na przykład, Jaworznie czy Tychach. Tak się jednak nie stało. Dlaczego?

- Nie było wówczas politycznej woli, aby z PKM-u uczynić podmiot wewnętrzny - przyznał Benedykt Lanuszny, obecny wiceprezes MZK i dyrektor Biura Zarządu.

Winą za złą kondycję MZK, a w konsekwencji PKM radni obarczali zarządy Związku, których polityka doprowadziła do regresu tych organizacji.

- To wy, którzy zarządzaliście MZK jesteście winni wszystkiemu. Można było zezwolić PKM na wykonywanie zadań z wolnej ręki. Można było zadbać o PKM, pracowników, ich rodziny. A panowie z Warbusa proponując przekazanie kontraktu nam wymyślili sobie ładny geszewcik. Czy to nie powinno być zbadane? Czy tu nie ma jakiś nieprawidłowości? - mówiła Danuta Jemioło, kierownik Biura Terenowego NSZZ „Solidarność” w Jastrzębiu-Zdroju.

Także radni PiS, jak na przykład Szymon Klimczak, przyznawali, że pozostanie w strukturach MZK może z dzisiejszego punktu widzenia wyglądać niefortunnie. Jednak, kiedy podejmowali tą decyzję uznali, że istniały argumenty za nią przemawiające.

- Szkoda, że na tej sesji nie ma pana Janeckiego, pana Baradzieja, który ma teraz świetną fuchę w jednej ze spółek JSW. To za ich czasów zdecydowano się na przetarg na komunikację, co odbiło się negatywnie na PKM - mówił radny Józef Kubera.

Janusz Tarasiewicz, od lat zajmujący się problemem komunikacji w Jastrzębiu, wyraził wątpliwości, co do organizacji przetargu na komunikację w Jastrzębiu, który odbył się w 2014 roku.  Argumentował, że firma, która go wygrała wstrzeliła się z propozycją ceny dokładnie w 100 proc. oczekiwań zamawiającego, co samo w sobie musi budzić, co najmniej zastanowienie. Tarasiewicz pytał, dlaczego do dzisiaj nie przeprowadzono audytu MZK, o co wnioskowało Miasto Jastrzębie-Zdrój. Mówił również, że przekazywana co roku przez nasze miasto dotacja na zapewnienie przewozów pasażerskich (12,5 mln zł) jest w istocie kierowana na ratowanie skostniałych struktur MZK. Wskazywał na zbyt wygórowane ceny biletów za przejazdy, w porównaniu do innych miast. Podał przykładowe ceny biletów normalnych, Toruń - 2,80 zł (obszar miasta), Włocławek - 2,60 zł (przejazd do 45 minut), Myszków 2,80 zł (przejazd grubo ponad godzinę).

- Moim zdaniem należy rozwalić Międzygminny Związek Komunikacyjny i uwolnić się od niego. Należy rozwalić ten skostniały twór! Założyć nowy, by zapewnić komunikację międzygminną, ale zupełnie na innych, zdrowych zasadach, gdzie ilość głosów przedstawicieli gmin w nowej, zdrowej strukturze będzie proporcjonalna do wysokości udzielanych przez samorządy dotacji. Poza tym uważam, że odpowiednie instytucje, specjalnie do tego powołane powinny skontrolować tą całą sytuację, ponieważ rodzi się tutaj zbyt wiele poważnych wątpliwości. Na pewno w najbliższym czasie wystąpimy z odpowiednim wnioskiem w tym temacie i liczę tu na wsparcie zarówno związków zawodowych, działających w PKM, jak i przedstawicieli pracowników. Wniosek taki jest już w przygotowaniu - mówił Janusz Tarasiewicz. Po sesji Tarasiewicz wraz z częścią pracowników PKM, dodał, że „jeszcze przed oficjalnym rozstrzygnięciem przetargu powszechnie wymieniało się potencjalnego zwycięzcę przetargu, a to musi zastanawiać!”

Prezydent Anna Hetman podsumowując dyskusję stwierdziła, że wszyscy obecni na sesji nadzwyczajnej nie są zadowoleni z działalności MZK. Związek lekceważy postulaty, jakie pod jego adresem, a dokładnie sposobu funkcjonowania, kieruje Miasto Jastrzębie-Zdrój. Prezydent zwróciła się do radnych, aby ponownie rozważyli opuszczenie struktur MZK przez Jastrzębie. W ten sposób pojawi się realna możliwość uratowania PKM oraz uporządkowania spraw związanych z komunikacją w mieście. 

Sesja nadzwyczajna Rady Miasta pokazała dobitnie, że sytuacja PKM i MZK jest tragiczna. Podczas niej padły ostre słowa. Szukano winnych tej sytuacji. Przyznano się nawet do błędu, jakim było w 2015 roku ponowne wrócenie do struktur MZK. Czy radni zdecydują się teraz na konkretne działania. Może pojawi się wniosek o wystąpieniu z MZK, który tym razem zostanie utrzymany? Pewne jest jedno, że bez konkretnych działań sytuacja może wymknąć się spod kontroli, na czym najbardziej ucierpią mieszkańcy. Może już czas, aby - tak jak ktoś powiedział na sesji - przestać politykować i zając się interesem mieszkańców, a nie partii politycznych.

 

Polub i udostępnij
Czytaj też

Gminy dopłacą do MZK. Wzrasta dotacja, zapłacimy o 950 tys. zł wiecej Gminy dopłacą do MZK. Wzrasta dotacja, zapłacimy o 950 tys. zł wiecej

"To koniec dziadowania". Jastrzębie walczy o pozycję w MZK "To koniec dziadowania". Jastrzębie walczy o pozycję w MZK

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (76)
Tarasiewicz to mistrz retoryki30.01.2017 22:10

Bardzo m się podobała wypowiedź p.Tarasiewicza na nadzwyczajnej sesji Rady miasta, gdzie cytował klasyka, iż we wstrzeleniu się w cenę 5-7% różnicy od ceny oferowanej to profesjonalny wynik. Dodał Tarasiewicz, że w przypadku warszawskiej firmy "wstrzelenie się" było w 100% cenę ofertową nie znając ceny. I dodał też, że w totolotka też ponoć ludzie wygrywają...

Kogo cytował Tarasiewicz, określając go mianem "klasyka"?

slimaczek29.01.2017 10:38

No to może na początek wspomnijmy trochę o historii tego chorego tworu jakim jest MZK - z jego oficjalnej strony.

?Do końca lat 80-tych jedynym organizatorem komunikacji miejskiej oraz przewoźnikiem na terenie całej Polski były Wojewódzkie Przedsiębiorstwa Komunikacyjne (WPK). Firmy te we własnym zakresie opracowywały koncepcję obsługi przewozowej całego obszaru województwa, sporządzały rozkłady jazdy oraz zajmowały się dystrybucją biletów. Na obszarze województwa śląskiego takim przedsiębiorstwem było WPK Katowice. WPK Katowice posiadało wielozakładową strukturę organizacyjną (kilkanaście zakładów komunikacyjnych, posiadających swoje siedziby w większych miastach całego województwa) o scentralizowanej formie zarządzania. W takiej strukturze funkcjonował m.in. Zakład Komunikacyjny nr 9 w Jastrzębiu-Zdroju, posiadający zajezdnie autobusowe w Jastrzębiu-Zdroju, Wodzisławiu Śląskim, Rybniku i Raciborzu. W 1991 roku przedsiębiorstwa te zostały podzielone i utworzono z nich Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. W rejonie aglomeracji ROW (Rybnicki Okręg Węglowy) powstało wówczas PKM w Jastrzębiu-Zdroju, które w dalszym ciągu pełniło rolę organizatora i przewoźnika komunikacji miejskiej.
Zachodzące zmiany w gospodarce polskiej, w tym reforma samorządowa oraz zmiany własności i zasad funkcjonowania przedsiębiorstw zapoczątkowały zmiany komunikacji miejskiej w Polsce. W roku 1991 w Polsce weszła w życie Ustawa o samorządzie terytorialnym z dnia 8 marca 1990 roku. Ustawa ta jako jedno z tzw. zadań własnych nałożyła na gminy zadanie organizacji lokalnego transportu zbiorowego. Miasta województwa śląskiego miały do wyboru jedną z dwóch dróg dla realizacji tego ustawowego zapisu. Stworzenie własnej jednostki do obsługi pasażerów w postaci Zarządu Komunikacji, bądź też utworzenie związków międzygminnych, skupujących kilka sąsiadujących gmin i miast. Wyżej wymienione przepisy prawne przekazały gminom odpowiedzialność za zapewnienie komunikacji miejskiej na swoim terenie oraz mienie służące temu celowi. Jednocześnie na gminy przeszła gestia ustalania cen za przejazdy oraz obowiązek zapewnienia dotacji.
W świetle przedstawionych wyżej faktów, gminy Rybnickiego Okręgu Przemysłowego doszły do wniosku, że nałożone na nie dodatkowe obowiązki będą realizowali wspólnie w ramach związku komunalnego. Wtedy to, na inauguracyjnym posiedzeniu Zgromadzenia Związku w dniu 4 kwietnia 1991 roku, dziewięć gmin w/w okręgu utworzyły Międzygminny Związek Komunikacyjny (MZK). Na siedzibę Związku wybrano miasto Jastrzębie-Zdrój.
W 1992 roku na mocy decyzji wojewody katowickiego, majątek PKM w Jastrzębiu-Zdroju został skomunalizowany na rzecz MZK. Od 1993 roku po przejęciu zadań planowania, organizacji, nadzoru, kontroli i dystrybucji biletów, MZK stał się organizatorem komunikacji miejskiej na terenie gmin tworzących Związek. Natomiast Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej stało się przewoźnikiem realizującym przewozy na zlecenie Związku.
Na inauguracyjnym posiedzeniu Zgromadzenia Związku przedstawiciele 9-ciu gmin Rybnickiego Okręgu Węglowego przyjęło wspólny statut i utworzyło Międzygminny Związek Komunikacyjny z siedzibą w Jastrzębiu-Zdroju.?

I to na tyle.

Teraz moja opinia.

Międzygminne związki komunikacyjne powstawały żeby się pozbyć tej niepotrzebnej czapy jakim były wojewódzkie przedsiębiorstwa komunikacyjne w całym kraju. No i co zrobiono w pierwszym rzędzie w Jastrzębiu-Zdroju po powstaniu MZK? Na zasadzie porozumienia między zakładami zabrano wtedy PKM służby eksploatacyjne, dystrybucję biletów i kontrolę ruchu. Czyli wszystkie służby które stanowiły dochodową część przedsiębiorstwa. Ogólnie mówiąc powstała większa czapa. PKM początkowo miała objąć prywatyzacja - tak jak pocztę polską. Pracownicy mieli dostać akcje. Ostatecznie gminy wchodzące w skład MZK zdecydowały o komunalizacji PKM. Żegnajcie akcje. MZK opływało w luksusach, a PKM myślał jedynie o przetrwaniu. Zaczął zaciskać pasa. Wymagano od PKM coraz więcej nic nie dając. Wtedy widać również nie było woli politycznej. Właściciel firmy - czyli MZK nigdy nie pomógł swojej firmie, nigdy nie zakupił żadnego autobusu. Za to miał wymagania coraz większe i traktował swoją firmę jak największego wroga. Niejednokrotnie zgromadzenia wspólników chciały sprzedać PKM za przysłowiową złotówkę. PKM musiał (żeby przetrwać) kupować nowe autobusy ? nie starsze niż 8 lat. Umowy były zawierane na 4 lata, a nie 10. PKM już w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku za sprawą swojego NOWEGO właściciela był na straconej pozycji. Miał taki majątek, a państwo polskie za darmo oddało je gminom, które weszły w skład MZK. Z tego co zostało, żeby sprostać wymaganiom tego tworu jakim jest MZK, sprzedawano działki i obiekty należące do PKM. Zwolniono tylu pracowników. Obiecywano pracownikom, że będzie lepiej, że jakoś muszą przetrwać.
Rzeczywistość polityczna przerosła pracowników PKM.
To wola polityków (czytaj radnych, członków zarządu MZK, prezydentów miast, burmistrzów) miała i ma i nic poza nią ma wpływ czy dane przedsiębiorstwo będzie istnieć czy upadnie.
Tacy radni PiS. Żenada. Jak głosowali, a jak byli oburzeni na sesji.

Myślę, że należy zwrócić się w końcu do odpowiednich służb i wyjaśnić sprawę przetargu.
Że należy przeprowadzić audyt w MZK, należy żądać od tego tworu corocznych sprawozdań bilansowych. Gdzie są te pieniądze podatników utopione w najdroższej komunikacji miejskiej w kraju? Jakim cudem PKM przez te wszystkie lata pod zaborem tego tworu jeszcze istnieje, naprawdę nie wiem.

Krzysiek28.01.2017 16:22

Autobusy są tak brudne że dosłownie nic nie widać przez szyby! trudno dostrzec kiedy jest nasz przystanek a komunikaty głosowe informujące jaki jest przystanek nie działają we wszystkich autobusach! to parodia kiedyś tak nie było!

Obsewator27.01.2017 17:49

Do pasażer :warbusiaki może by i jeździli ale tylko dzięki PKMiakom ????Autobusy warbusy pojeżdżą jeszcze z pół roku i koniec komunikacji Same się rozkręcają w czasie jazdy Są bardzo awaryjne Nie ma autobusów rezerwowych co powoduje wypadaniu kursów Nie maja pieniędzy dosłownie na nic Nawet nie myją bo ich nie stać (jakieś takie brudne jeżdżą )rozumię pogoda Sorki ????

Jaś 27.01.2017 12:39

Pan Tarasiewicz dobrze pisze. Kierowcy z PKMu powinni oflagować SWOJE AUTOBUSY .

Gość27.01.2017 10:47

Oflagować solarisy Warbusa ?
Jedynym sposobem uratowania PKM przed likwidacją, jest jego sprzedaż póki ma jakąkolwiek wartość.

do Toć to już jatka27.01.2017 8:53

Bezcenna riposta Tarasiewicza. Szczególnie ostatni akapit jego riposty.

ZZ w PKM pracownicy powinni rozgonić na 4 wiatry. Załoga sama lepiej by dała sobie radę, a pomysł z oflagowaniem wozów to strzał w sedno. Tylko kto niby miałby oflagować "flotę" PKM?

Pokaż wszystkie opinie (76)