Drogi Użytkowniku,

Dziękujemy za zainteresowanie portalem JastrzebieOnline.pl.

W związku z nowymi regulacjami o ochronie danych osobowych zaktualizowaliśmy chcemy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych przez serwis JastrzebieOnline.pl. Dbamy o to aby Twoje dane były bezpieczne. Jednocześnie informujemy o stosowaniu plików cookies.

Zaktualizowaliśmy w tym celu regulamin portalu oraz politykę prywatności i plików cookies – prosimy o zapoznanie się z nimi.

Klikając przycisk „przejdź do portalu” akceptujesz nowe postanowienia wymienionych dokumentów.

Przejdź do portalu
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 26°19°
1 marca 2018

Jastrzębski Węgiel w najlepszej 12. drużyn w Europie

Jastrzębski Węgiel w najlepszej 12. drużyn w Europie
fot. Jastrzębski Węgiel / Arkadiusz Kogut

W meczu 6. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów Berlin Recycling Volleys wygrał z Jastrzębskim Węglem 3:2. Punkt wywalczony w tym meczu przez jastrzębski  zespół pozwolił Pomarańczowym utrzymać drugą lokatę na koniec rozgrywek grupowych LM w grupie D i awansować do najlepszej dwunastki w Europie.

Środowe spotkanie w Berlinie rozpoczęło się znakomicie dla Jastrzębskiego Węgla. Wspierani przez stuosobową grupę swoich kibiców Pomarańczowi rozpoczęli stracie z mistrzem Niemiec w piorunującym stylu. Pierwszy punkt w meczu zdobył po ataku ze skrzydła Jason De Rocco. Następnie Maciej Muzaj skończył dwa kontrataki, a kiedy Damian Boruch popisał się skutecznym blokiem, trener Stelian Moculescu wziął przerwę na żądanie. Po pauzie Salvador Hidalgo Oliva dołożył kolejne „oczko” (5:0). Serię Pomarańczowych przerwał dopiero zepsuty serwis De Rocco. Na pierwszej przerwie technicznej wynik brzmiał 8:4 dla Jastrzębskiego Węgla. W dalszym fragmencie seta nasza drużyna kontynuowała swoją dobrą grę, wygrywając długie i ważne wymiany (12:7). Akcenty w grze naszego zespołu rozkładały się równomiernie na wszystkie formacje w ofensywie i wszystkie  strefy ataku funkcjonowały jak należy (16:12). Efektowny blok Lukasa Kampy na Stevenie Marshallu oznaczał rezultat 17:12 dla JW. Później jednak naszej ekipie przytrafił się przestój, co skutkowało zmniejszeniem strat przez gospodarzy (18:17). Grający znakomicie w obronie Berlińczycy wkrótce wyrównali stan seta (20:20). Przy stanie 22:21 dla JW kapitalną zmianę dał Patryk Strzeżek, który z miejsca popisał się udanym blokiem. Jastrzębski Węgiel jako pierwszy zyskał setbole w tej partii (24:22). Gospodarze zdołali się raz wybronić, ale za chwilę sposób na nich znalazł inny zmiennik, Rodrigo Quiroga (25:23).

Druga część meczu rozpoczęła się od wysokiego prowadzenia berlińskiej drużyny. Już przy stanie 4:0 „Fefe” De Giorgi wziął przerwę na żądanie. Niestety, po pauzie niemieccy rywale dołożyli kolejny punkt. Od stanu 7:2 Maciej Muzaj skończył atak, a następnie zespół Pomarańczowych zablokował Marshalla (7:4). Cóż z tego, skoro za moment Graham Vigrass popisał się asem serwisowym i berlinczycy znów mogli odetchnąć z ulgą (9:4). Niemiecka drużyna dobrze grała „wyblokiem”, podbijając wiele piłek i wieńcząc je w kontrze. W połowie seta mistrzowie Niemiec mieli już sześć „oczek” w zapasie (16:10). W szeregach gospodarzy świetnie prezentował się Robert Kromm, który zmienił bezproduktywnego w pierwszym secie Adama White’a (17:10). Gra polskiej drużyny rozsypała się zaś zupełnie (21:12). Trener De Giorgi szukał sposobu na przełamanie niemocy w zmianach, ale nie były one w stanie odmienić losów seta. Jednostronnego seta na korzyść berlińskiej ekipy zakończył Vigrass (25:16).

Pierwszy fragment trzeciej odsłony meczu to znów prowadzenie Pomarańczowych, których napędzały udane akcje Muzaja oraz Olivy (3:1, 5:2). „Paliwem” do jeszcze lepszej gry był as serwisowy Kampy. Pierwszą przerwę techniczną, na której Jastrzębski Węgiel prowadził 8:4, poprzedziła skuteczna akcja Quirogi. Ambitnie grający mistrzowie Niemiec łatwo się nie poddali i w szybkim czasie doprowadzili do wyrównania w secie (8:8). W tym momencie na placu gry zameldował się Jakub Turski, który zmienił Damiana Borucha. Po czasie wziętym przez szkoleniowca JW Muzaj pomylił się w ataku. Na szczęście w kolejnej akcji Quiroga zapunktował blokiem. W tym czasie na parkiecie trwała regularna wymiana ciosów. Z siatkarskiego klinczu Pomarańczowi wyrwali się dzięki efektywnym akcjom Muzaja oraz Olivy. Nie parkiecie nie brakowało „spięć”, a powodem takiego stanu rzeczy były niezrozumiałe decyzje sędziowskie. Nerwowo reagująca niemiecka publiczność wkrótce została uciszona. Po czasie wziętym przez Steliana Moculescu Muzaj dołożył bowiem asa serwisowego (14:11). Na drugiej przerwie technicznej JW miał już cztery „oczka” zapasu (16:12). Ten fragment meczu wyraźnie należał do Olivy (17:13). Kolejny as, tym razem autorstwa Wojciecha Sobali, był równoznaczny z rezultatem 18:13. Po następnej nieudanej akcji (autowy atak Marshalla) trener gospodarzy przerwę na żądanie. Swoją obecność na placu gry wyraźnie zaznaczył też Turski (udany atak, blok i dwa asy serwisowe!) – 23:18. W ostatniej akcji tej partii Muzaj skutecznie zaatakował z piłki przechodzącej. To ponad wszelką wątpliwość oznaczało jedno: AWANS do najlepszej dwunastki w Europie!!! Trzeci set wygrany przez JW 25:18 dawał jastrzębianom bowiem przynajmniej jeden „duży” punkt w tym meczu, a to gwarantowało on – premiowaną awansem do rundy play off – drugą lokatę na koniec rozgrywek w grupie D. Brawo, Panowie!

Czwartego seta berliński zespół rozpoczął równie imponująco, jak nasz pierwszą partię, bo od prowadzenie 5:0. Być może w polskich szeregach wkradło się lekkie rozprężenie spowodowane gwarancją występów w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Pomarańczowi szybko jednak wrócili na ziemię i po asie serwisowym Olivy zmniejszyli dystans do przeciwników do trzech punktów (6:9). Fefe De Giorgi dokonał zmiany na pozycji atakującego – Muzaja zastąpił ponownie Strzeżek. Gospodarze kontynuowali swoją jednak swoją płynną grę i na drugiej przerwie technicznej prowadzili 16:9. Po niemieckich rywalach było widać, że za wszelką ceną chcą powalczyć o premiowane awansem do play off jedno z trzech trzecich miejsc w grupach. Zawzięci gospodarze doprowadzili do szczęśliwego dla siebie rozstrzygnięcia w secie (25:17), a to oznaczało tie-break.

Decydującą część meczu jastrzębianie rozpoczęli od natarcia, ale zespół trenera Moculescu wyrównał stan seta po 4. Przy stanie 7:5 dla BR Volleys De Giorgi wziął przerwę na żądanie. Po pauzie Oliva w ekwilibrystyczny sposób zwieńczył swoją akcję (7:6). Od tego stanu  przeciwnicy zdobyli trzy punkty z rzędu, a to skłoniło trenera JW do wzięcia kolejnego czasu dla swojego zespołu. Manewr ten nie był w stanie powstrzymać rozpędzonych mistrzów Niemiec, którzy za sprawą Paula Carrolla zwyciężyli w tie-breaku i całym meczu 3:2.

Dla Jastrzębskiego Węgla jednak najważniejsze było osiągnięcie założonego celu, czyli utrzymanie drugiej lokaty w grupie i promocja do najlepszej 12-stki w Europie. Losowanie par play off 12 odbędzie się 2 marca w Luksemburgu.

Berlin Recycling Volleys – Jastrzębski Węgiel 3:2 (23:25, 16:25, 18:25, 25:17, 15:9)

Berlin Recycling Volleys: Carroll, Pujol, Okolić, Vigrass, Marshall, White, Perry (libero) oraz Kromm, Bogachev

Jastrzębski Węgiel: Muzaj, Kampa, Boruch, Sobala, De Rocco, Hidalgo Oliva, Popiwczak (libero) oraz Quiroga, Ernastowicz, Strzeżek, Turski

Polub i udostępnij
Czytaj też

Rusza sprzedaż karnetów "Jastrzębskiego Węgla" Rusza sprzedaż karnetów "Jastrzębskiego Węgla"

JKH  GKS wygrywa w Czechami JKH GKS wygrywa w Czechami

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (3)
kartofel01.03.2018 11:37

Co tam wczoraj na boisku robił Boruch, czy ktoś sensownie może to wytłumaczyć.

kibic01.03.2018 9:59

Nie rozumiem ochów i achów na temat gry Muzaja i Oliwy ... i tylko jedno króciutkie zdanko na temat fenomenalnego i nigdy nie puszczanego na boisko Jakuba Turskiego ... genialne wejście i genialna gra ... widać chęci i zaangażowanie, a nie tylko jazdę na znanym nazwisku ... znani i wychwalani powinni potrenować serwy, bo to żenujące jest ...

Emeryt01.03.2018 8:32

Pogratulować należy ale gra nie powala.Nie będę wymieniał nazwisk zawodników, kto ogląda to wie.