Ta strona wykorzystuje pliki cookie Odwiedzając portal JastrzebieOnline.pl zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz akceptować cookie na swoim komputerze, opuść stronę. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 21°15°
7 grudnia 2016, Publicystyka

Odlotowy facet

  • Odlotowy facet
  • Odlotowy facet
  • Odlotowy facet
  • Odlotowy facet
Więcej zdjęć:
fot. ze zbiorów Roberta Jaczyńskiego

Cztery kilometry nad ziemią. A tej wcale nie widać, Wiadomo, że gdzieś tam jest na dole. Ale na razie są chmury, masę chmur. Twarz smagana jest ostrym wiatrem, w uszach brzmi warkot silnik samolotu. Napięcie niemożliwie duże i w końcu ten moment, kiedy trzeba skoczyć. Potem to już około jednej minuty swobodnego spadania bez otwarcia spadochronu. Adrenalina i błogie uczucie "nieważkości". Wszystkiego tego doświadczają skoczkowie spadochronowi. W naszym mieście jest ich kilku a wśród nich Robert Jaczyński, jastrzębianin od urodzenia. 

Jest po 40. ma żonę, dziecko, pracuje w jednej z tutejszych kopalń. Z pozoru niczym niewyróżniający się człowiek. Jednak jego pasja niemalże od zawsze była związana z lataniem w każdej postaci. Już jako młody, bo 13-letni chłopak wsiadał na rower i jechał na lotnisko do Gotartowic pod Rybnkiem, aby tam wpatrywać się w zbijające się w powietrze samoloty. Już wówczas w głowie kołatała mu myśl, a może ja też kiedyś będę latał? Kilkunastoletni Robert z pasją przegląda wszelkie możliwe gazety związane z lotnictwem, czyta artykuły skleja modele samolotów i ciągle jeździ na lotnisko do Gotartowic. A na półce w jego pokoju stoi „jaskółka” - własnoręcznie wykonany model samolotu .

Mając 16 lat wznosi się w powietrze, nie siedzi jednak za sterami samolotu, a ma na sobie ubrany spadochron. Właśnie w tym wieku oddał swój pierwszy skok.

- Czy się bałem? Zawsze był strach i adrenalina, niepewność przy każdym skoku. Tu nie można mówić o źle pojętej rutynie. Zawsze są emocje. Wtedy, kiedy skakałem pierwszy raz też takie były - wspomina pan Robert.

Wtedy to był skok z zaledwie… jednego tysiąca metrów.  Potem dziesiątki skoków o utrzymanie prawidłowej pozycji ciała w powietrzu.

No i przyszedł czas na prawdziwe szaleństwo. Pan Robert wraz z kumplami wykręcał nie lada piruety, beczki i różne inne niebotyczne trudne akrobacje.

- Wystarczy odpowiednio machnąć ręką i już fikamy koziołka. Każdy ruch ciała tam, na górze w powietrzu ma swoje przełożenie na to, co się z nami dzieje. A jeśli chodzi o akrobacje w grupie to ogromną rolę odgrywa diabelna precyzja i zrozumienie się z kolegami. Nie jest to łatwe, ale przynosiło niesamowitą frajdę - mówi z pasją pan Robert.

Czy nie bał się skakać? Czy w trakcie takiego skoku może zdarzyć się coś nieprzewidywalnego? Pan Robert śmieje się i mówi, że tak. Zdarzają się nawet tragiczne wypadki a skoczek nawet ponosi śmierć. Może też nie otworzyć się spadochron, a zapasowy zawodzi. On sam wylądował kiedyś tuż obok stacji benzynowej a nie raz w "terenie przygodnym", a nawet na drzewie, czego oczywiście nie planował.

- Każdy, kto decyduje się na skoki musi mieć tego świadomość. Oczywiście robiło się zawsze wszystko, aby szczęśliwie wylądować, ale jednak wiele mogło się zdarzyć - opowiada.

Czy pamięta jakiś wyjątkowy skok, który zrobił na nim duże wrażenie?

- Skakałem z wysokości pięciu kilometrów. W dole nie było nic widać, za wyjątkiem chmur. Skoczyłem. Zanim się zorientowałem znalazłem się w gradowej chmurze. Twarz była smagana gradem, co nie było jakimś specjalnie miłym uczuciem, ale wylatując z chmury panowała już dobra pogoda - śmieje się.

Później pan Robert miał ok. 12-letnią przerwę w skokach w czasie, której oddał się nowej pasji. Trenował taniec, rapował. Swoje kroki stawiał na parkiecie klubu „Kaktus”, Pod "okiem " Pani Haliny Tworzydlak  wraz z grupą, występowali w TVP Katowice. Muzyka i taniec stały się kolejnym "powołaniem" pana Roberta. Później długi czas grywał, jako DJ na jastrzębskich i nie tylko dyskotekach, znany pod ksywą „Mały”.

Jednak lotnictwo - latanie gdzieś tam w nim zawsze siedziało. Powrócił też, choć już nie z taką intensywnością, do swoich ukochanych skoków, na swym koncie ma ich 360.  Niedawno bez reszty pochłonął go, dron, czyli bezzałogowy statek powietrzny, który można pilotować z ziemi.  Mieszkańcy Jastrzębia zachwycają się zdjęciami naszego miasta, wykonanymi właśnie z drona.

- Dron daje mi możliwość spojrzenia na miasto i inne miejscowości z lotu ptaka. Z takiej perspektywy, która jest dla nas nieosiągalną, a o której zawsze marzył człowiek, bo zawsze chciał latać. Mając drona potrafię w zwykłych obiektach, budynkach dostrzec to coś, czego nie zauważamy na co dzień, z naszej ziemskiej perspektywy. I to jest właśnie to coś - przekonuje pan Robert.

Spadochron, samoloty, dron – to pasje Roberta Jaczyńskiego, które czynią z niego odlotowego faceta. Z rumieńcami na twarzy nie protestuje, kiedy określany jest takim stwierdzeniem. Mówi, że jego zainteresowania, w tym również taniec, pozwalały mu zawsze na odskocznię od życia codziennego, na relaks i całkowite wyluzowanie, na taki odlot czyniąc go człowiekiem, jakim jest teraz:)

- Jak człowiek wyskakuje z samolotu ma tylko te kilka chwil, aby rozejrzeć się wokół siebie. Upajać widokiem, cieszyć chwilą, poczuć "nieważkość". Pojawia się również adrenalina, bo przecież skoku z wysokości czterech kilometrów nie można porównać do codziennego prowadzenia samochodu. Wtedy człowiek czuje, że żyje, czuje się siebie, swoje emocje widzi kolegów. Kiedy wracam do pracy i zjeżdżam kilometr pod ziemie, do tej czarnej rzeczywistości myśli kieruję w górę wiem, że tam gdzieś jest inny świat, pełen piękna, kolorów i emocji – mówi Robert Jaczyński.

 

 

Polub i udostępnij
Czytaj też

Będą latać nad Jastrzębską Spółką Węglową Będą latać nad Jastrzębską Spółką Węglową

Będą czujniki pomiaru zanieczyszczeń powietrza Będą czujniki pomiaru zanieczyszczeń powietrza

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (8)
Pobierka08.12.2016 14:06

@Tomek ... Uwierz mi ,że grzeje frankfurterkę! ;)

Tomek08.12.2016 13:28

Łeeee a myślałem że Sajmon będzie grzał frankfuterkę :) pozdro!!!

Pobierka08.12.2016 13:15

Sajmon ...A mówiłeś ,że nie masz czasu ;)

sajmon08.12.2016 13:06

no nie da się zaprzeczyć że się rzuciło w oczy!!!jutro opowiadasz w robocie,niema lipy....

tomek08.12.2016 11:07

Niezłe,, też chciałbym skakać.

rychu 07.12.2016 21:06

Cudowna pasja, gratuluję!

bożena 07.12.2016 12:44

Rewelacja, tylko podziwiać:)

Pokaż wszystkie opinie (8)