Ta strona wykorzystuje pliki cookie Odwiedzając portal JastrzebieOnline.pl zgadzasz się na ich użycie. Jeśli nie chcesz akceptować cookie na swoim komputerze, opuść stronę. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookie znajdziesz w polityce prywatności.

Zamknij
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 22°15°
3 stycznia 2014

Lekarz z Jastrzębia wspomina misję w Gwatemali

Lekarz z Jastrzębia wspomina misję w GwatemaliTomasz Pohaba z lewej

- Warunki były ciężkie, temperatura dochodziła do prawie 40 stopni. Jednemu z nas nie udało się ustrzec przed dengą - wspomina Tomasz Pohaba, lekarz z Jastrzębia, który uczestniczył w misji w Gwatemali.

Kolejna z misji rozpoczęła się 16 października 2013 roku a skończyła 18 listopada. Tomasz Pohaba wspomina, jak lekarze pomagali ludności z okolic La Tinta.

- Przyjmowaliśmy pacjentów w niewielkim szpitalu, powstałym przed 2 laty przy materialnym wsparciu Mayaniquel. Nasz pobyt poprzedzony był kampanią informacyjną przez lokalne radio, ogłoszenia w kościołach i na ulicach o naszym przyjeździe, ale ze względu na "intymny" charakter jakiego dotyczyła nasza opieka medyczna, spotkaliśmy się na początku z dużą rezerwą i podejrzliwością ze strony pacjentów - wspomina Tomasz Pohaba, który jest lekarzem w trakcie specjalizacji z urologii, a ponadto jest także specjalistą anestezjologii i intensywnej terapii.

Lekarzom szybko udało się pokonać obawy lokalnej społeczności. Pojawiało się coraz więcej pacjentów. - Przez pierwsze 8 dni koncentrowaliśmy się na selekcji pacjentów pod kątem leczenia operacyjnego. Na bieżąco leczyliśmy także inne stany wymagające pilnej interwencji operacyjnej - mówi Pohaba.

- Przy współpracy z lekarzami z Kuby rozpoczęliśmy jeszcze intensywniejszą pracę, przyjmując między wykonywanymi operacjami po 40 pacjentów. Warunki były ciężkie, temperatura niejednokrotnie dochodziła do prawie 40 stopni, co przy 100-procentowej wilgotności, było bardzo dokuczliwe. Jednemu z nas nie udało się ustrzec przed denga, która oprócz malarii w tej okolicy często występuje i przebiega niejednokrotnie bardzo dramatycznie - wspomina lekarz.

Polacy musieli być niezwykle ostrożni, żeby nie marnować niewielkich zasobów. - Mieliśmy świadomość jak wielka na nas ciąży odpowiedzialność, brak możliwości zabezpieczenia w postaci krwi, skromnego wyposażenia w sprzęt, sali operacyjnej, dyscyplinował nas do wielkiej rozwagi podczas operacji. Nie raz po znieczuleniu pacjenta, myłem się do zabiegu, a w tym czasie pielęgniarka sprawowała opiekę anestezjologiczną - mówi Pohaba.

Warunki szpitala nie były idealne. Jak mówi Tomasz Pohaba, niejednokrotnie w szpitalu pojawiały się karaluchy i inne insekty - dwukrotnie większe niż w Polsce. - Wbrew naszym obawom, udało się nam ustrzec przed zakażeniami około operacyjnymi. Nie małym wyzwaniem było porozumienie się w języku Kekchi za pośrednictwem personelu szpitala, tłumaczono nam na hiszpański, angielski i w odwrotnym kierunku, a niejednokrotnie posiłkowaliśmy się rękoma i rysunkami - wspomina anestezjolog.

Uczestnicy misji są niezwykle zadowoleni ze swojej pracy. - Pomimo ciężkich warunków pracy, licznych chwil pełnych emocji na sali operacyjnej pobyt ten przyniósł nam wielką satysfakcję. Zdołaliśmy pomóc w licznych przypadkach onkologicznych i położniczych, gdzie takiej pomocy lokalna ludność była pozbawiona - podsumowuje Tomasz Pohaba.

Polub i udostępnij
Dwie Żabki
Czytaj też

Kto będzie prezesem Jastrzębskiej Spółki Węglowej? Kto będzie prezesem Jastrzębskiej Spółki Węglowej?

Zmiany kadrowe w Zarządzie Jastrzębskiej Spółki Węglowej Zmiany kadrowe w Zarządzie Jastrzębskiej Spółki Węglowej

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (12)
Gość06.01.2014 20:05

Pacjentka chwali Pielorza, a ja pamiętam, że kiedy chorował mój ojciec to jedyny, któremu nie musiałem dawać koperty.

gerard05.01.2014 18:53

wydaje mi się, że w Polsce u nas brakuje lekarzy i my rodacy czekamy miesiącami i latami w kolejkach, a nasi lekarze jadą do dżungli

jo05.01.2014 12:34

misja i przygoda, przyślę wam kartkę z ... Gwatemali!

pacjentka05.01.2014 12:16

A ja pamiętam jak w szpitalnym korytarzu, przy dyżurce lekarzy zwijałam się na kolanach z bólu, a pan doktor przeszedł obojętnie, rozmawiając przez telefon i zamknął się w dyżurce lekarskiej , dzięki Bogu z pomocą i troską zjawił się doktor Pielorz

Gość05.01.2014 8:23

Można leczyć bez koperty?

Gość04.01.2014 17:45

Super że są tacy ludzie, ale po co od razu się tym chwalić?!

NN04.01.2014 17:06

Szacunek dla Pana za poświęcenie!

Pokaż wszystkie opinie (12)