Drogi Użytkowniku,

Dziękujemy za zainteresowanie portalem JastrzebieOnline.pl.

W związku z nowymi regulacjami o ochronie danych osobowych zaktualizowaliśmy chcemy poinformować Cię o przetwarzaniu Twoich danych przez serwis JastrzebieOnline.pl. Dbamy o to aby Twoje dane były bezpieczne. Jednocześnie informujemy o stosowaniu plików cookies.

Zaktualizowaliśmy w tym celu regulamin portalu oraz politykę prywatności i plików cookies – prosimy o zapoznanie się z nimi.

Klikając przycisk „przejdź do portalu” akceptujesz nowe postanowienia wymienionych dokumentów.

Przejdź do portalu
Pogoda na dziś zobacz prognozy
 15°12°
TEB
26 stycznia 2018

PKM: "Nie damy sobie dmuchać w kaszę"

PKM: "Nie damy sobie dmuchać w kaszę"
kb/jastrzebieonline.pl

W piątek w Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej odbył się 4-godzinny strajk.  Pracownicy domagają się podwyżki płac.  Mówią jednak, że nie chodzi tylko o pieniądze dla nich. PKM ledwo wiąże koniec z końcem. Środków brakuje na utrzymanie infrastruktury. O tym, gdzie należy doszukiwać się przyczyn tej sytuacji mówi Grzegorz Sztymala, szef „Solidarność” w PKM.

Dlaczego strajkujecie?

Od 2011 roku w PKM nie było żadnych regulacji płacowych. Mało tego pracownicy zgodzili się na pozbawienie elementów wynagrodzenia takich, jak premie. Teraz żądamy podwyżki płac o 500 zł, to nie jest jakieś wygórowane oczekiwanie.  Nasz strajk ma charakter płacowy, ale jest on spowodowany ty, że gminy tworzące Międzygminny Związek Komunikacyjny, który jest właścicielem PKM,  nie chcą płacić wystarczających środków  potrzebnych nie tylko na nasze pensje, ale nawet na utrzymanie infrastruktury. Ludzie są zdeterminowani. Żaden kierowca  nie chce pracować za nieco ponad 2 tys. zł na rękę, czyli tyle co - z całym szacunkiem - zarabia pani na kasie w markecie. Dochodzi do tego, że nasze żony dostają większe wypłaty niż my.  

Macie świadomość, że ten strajk może być gwoździem do trumny PKM?

Zdajemy sobie sprawę, że nasza firma może przestać istnieć, chociaż już i tak ledwo działa. Już teraz nie jesteśmy pewni tego, czy otrzymamy wypłatę. PKM opóźnia się z płaceniem składek na Zakład Ubezpieczeń Społecznych, bo WARBUS ma zaległości względem nas. Jeśli tak ma być, że PKM padnie, to niech tak będzie. Wypłacą nam, co się nam należy, a my znajdziemy sobie pracę, za 2 tys. zł . Poza tym nasi koledzy pracujący w Czechach, jako kierowcy zarabiają tam ponad 3 tys. zł. My sobie jakoś poradzimy. 

 

Dlaczego Wasza firma jest w tak złym stanie, że stoi na skraju bankructwa?

Spójrzmy tylko na to, że my wykonujemy tzw. wozokilometr za przeszło 4 zł, a inne tego typu miejskie firmy przewozowe ok. 7  zł za usługę na tym samym poziomie. To są głodowe stawki. Co do tego doprowadziło? Kiedy przewodniczącym Międzygminnego Związku Komunikacyjnego był pan Krzysztof Baradziej zdecydowano, że usługi przewozowe pójdą na przetarg. Firma WARBUS z Warszawy idealnie wstrzeliła się w oczekiwania finansowe PKM. Czy to był przypadek? Jakoś trudno mi w to uwierzyć. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę, co się dalej działo. Chodzi mi tutaj o uchwałę Rady Miasta o wystąpienie Jastrzębia-Zdroju ze struktur MZK w styczniu 2015 roku, co miało stać się w dniu 1 stycznia 2016 roku.  Do czego jednak ostatecznie nie doszło.

No właśnie, jak Pan ocenia tą decyzję, aby pozostać w MZK?

Wystąpienie z MZK było jak najbardziej słuszne. PKM mógł dalej funkcjonować, ale nie w tych strukturach.  Nie od dzisiaj wiadomo, że MZK po macoszemu traktuje swoją własna firmę, jaką jest PKM. Nie zdecydowano się na uczynienie z nas podmiotu wewnętrznego, a zrobiono przetarg w wyniku, którego kontrakt wart 200 mln zł przypadł zupełnie obcej firmie - bez bazy, autobusów, zaplecza. Przypadek czy celowe zamierzenie? Dużo by na ten temat mógł powiedzieć pan Benedykt Lanuszny, dyrektor Biura MZK oraz poprzedni przewodniczący związku pan Daniel Wawrzyczek.

Jednak jastrzębscy radni zdecydowali jednak, że miasto w MZK zostanie…

Tak. My wiemy doskonale, którzy to są radni. Panowie reprezentują kluby Prawo i Sprawiedliwość oraz Wspólnotę Samorządową. Jednak załoga nie da sobie w kaszę dmuchać i doskonale wie, kto jest odpowiedzialny za to, co teraz dzieje się z naszą firmą. PKM jest praktycznie trupem. Nazwiska tychże panów wisiały w gablotach na terenie zajezdni. Wyborcy to także kierowcy, którzy potrafią ocenić postawę „panów polityków”, bo więcej w tym wszystkim było polityki, niż rzeczywistej chęci pomocy.

Uważacie, że zostaliście wykorzystani przez polityków?

Ależ tak! Wierzyliśmy im i przychodziliśmy na te wszystkie sesje, posiedzenia, spotkania. I co z tego wynikło? Nic. Panowie Janecki i Baradziej dobili PKM wypuszczając usługi transportowe w przetarg. Inni panowie z PiS na siłę z powrotem wciągnęli nas w struktury MZK, które na nas żyrują. Żadna firma transportowa nie będzie świadczyć usług za takie pieniądze. Nie znajdzie się taki głupi i naiwny jak my.

Mówił Pan, że PKM może paść. Kto mógłby mieć w tym jakiś interes?

Oczywiście nie mogę podać żadnego nazwiska. Spójrzmy jednak na ewentualne bankructwo MZK w ten sposób, kto przejmie schedę po nim. Majątek zostanie wyprzedany, a pieniądze podzielone po równo pomiędzy 10 członków MZK. Same autobusy – tabor nie są tutaj aż tak istotne. Najlepszym kąskiem jest plac. Teren, na którym znajduje się MZK, jest blisko centrum. Z pewnością znalazłby się chętny, który postawiłby jakiś hipermarket. Ktoś by na tym interesie zarobił  - i kupujący, i sprzedający. Znowu mielibyśmy do czynienia z oczywistym przypadkiem.

Ktoś chce na siłę pogrzebać PKM?

Wszyscy deklarują, że chcą ratować. Jednak, gdy się popatrzy na ciąg zdarzeń z ostatnich 7-8 lat to nie jestem pewny czy rzeczywiście o ratowanie chodzi. Mogę jedynie powiedzieć, że określona grupa osób podejmowała w tych latach bardzo niekorzystne decyzje dla naszej firmy. Ta grupa osób jest powiązana różnymi zależnościami towarzyskimi, politycznymi, reprezentuje konkretną opcję. Wszystko to, co spotkało PKM w ostatnim czasie nie może być jedynie ciągiem nic nieznaczących przypadków. Jakaś grupa działała w konkretnym celu.

A ten strajk czy nie jest na rękę tym osobom?

Pracownicy mają już dość. Ich wytrzymałość jest na wyczerpaniu. Nie chcą dalej dawać robić się w konia. Nie chcą być oszukiwani, mamieni. Jak już powiedziałem, nie damy sobie dmuchać w kaszę.

Czy będzie eskalacja Waszego protestu?

Na razie nikt z nami nie rozmawia. Nie otrzymujemy propozycji do negocjacji. Z dużym prawdopodobieństwem możemy powiedzieć, że na tym jednym proteście się nie skończy. Jednak na razie za wcześnie na szczegóły.

 

Katarzyna Barczyńska-Łukasik 

Polub i udostępnij
Czytaj też

W MZK sytuacja stabilna. Co z PKM? W MZK sytuacja stabilna. Co z PKM?

MZK zapłaci więcej przewoźnikom. Także PKM? MZK zapłaci więcej przewoźnikom. Także PKM?

Dodaj opinię
Dodając opinię akceptujesz regulamin. Nie obrażaj, nie używaj wulgaryzmów, pisz na temat i nie pisz całych zdań wielkimi literami.
Opinie (90)
PAPuga05.06.2018 16:26

Chcecie poznac prawdę o Mzk? To Wam powiem. Jest to przedsiębiorstwo o polityce pro rodzinnej i zdania " Czy się stoi czy się leży to 5 złotych się należy " W MZK wiadomo jako na pracownika samorządowego przy zatrudnieniu danej oosoby obowiązuje konkurs, który odpowiednio wcześniej jest ogłaszany w BIP lecz z góry wiadomo kto go wygra. Pracuje tam ojciec z córką, wcześniej matka z synem, matka z córką była pani kierowca no i można tak jeszcze wymieniać Bóg wie ilu znajomych. Na słowo MZK dostaję torsji. Pani szanowna kierownik z referatu kontroli nie ma pojęcia co dzieje sie na trasie. A rozkłady jazdy układają osoby które nie wiedzą co gdzie jedzie i nie poruszają się na codzień autobusami. Dlaczego tą samą ilość pracy w ZTZ Rybnik potrafi wykonać o wiele mniejszy personel niż MZK. Tworzy się w tym przedsiębiorstwie fikcyjne stanowiska pracy. Podam przykład do dostarczania pozwów i odbioru korespondencji z sądu jes pewna Pani odpowiedzialna za to lecz wykonują to kontrolerzy. Idzcie Państwo zaraz po rozpoczeciu godzin pracy do referatu kontroli to zobaczycie godz. 7.10 kawa i ciastko, godz 9.00 pierwsze śniadanie o ile jakaś pani nie przypali jajek serio, później znowu kawa i znowu jedzenie. Pomineliśmy przerwy na papierosa. Hmmm moge tak bardzo dlugo i bardzo wiele opowiadac ale czy to cos zmieni? Pani kierownik uwielbia lizusów i trzeba wchodzić jej w tyłek. Pozdrawiam Panią D.P i Pana J.P który odpowiedzialny jest za poprawne dzialanie tablic no ale niestety czasami jest zbyt zajęty jest "gonieniem" małpki a nawet kilku w pracy

PAPuga05.06.2018 16:19

Chcecie poznac prawdę o Mzk? To Wam powiem. Jest to przedsiębiorstwo o polityce pro rodzinnej i zdania " Czy się stoi czy się leży to 5 złotych się należy " W MZK wiadomo jako na pracownika samorządowego przy zatrudnieniu danej oosoby obowiązuje konkurs, który odpowiednio wcześniej jest ogłaszany w BIP lecz z góry wiadomo kto go wygra. Pracuje tam ojciec z córką, wcześniej matka z synem, matka z córką była pani kierowca no i można tak jeszcze wymieniać Bóg wie ilu znajomych. Na słowo MZK dostaję torsji. Pani szanowna kierownik z referatu kontroli nie ma pojęcia co dzieje sie na trasie. A rozkłady jazdy układają osoby które nie wiedzą co gdzie jedzie i nie poruszają się na codzień autobusami. Dlaczego tą samą ilość pracy w ZTZ Rybnik potrafi wykonać o wiele mniejszy personel niż MZK. Tworzy się w tym przedsiębiorstwie fikcyjne stanowiska pracy. Podam przykład do dostarczania pozwów i odbioru korespondencji z sądu jes pewna Pani odpowiedzialna za to lecz wykonują to kontrolerzy. Idzcie Państwo zaraz po rozpoczeciu godzin pracy do referatu kontroli to zobaczycie godz. 7.10 kawa i ciastko, godz 9.00 pierwsze śniadanie o ile jakaś pani nie przypali jajek serio, później znowu kawa i znowu jedzenie. Pomineliśmy przerwy na papierosa. Hmmm moge tak bardzo dlugo i bardzo wiele opowiadac ale czy to cos zmieni? Pani kierownik uwielbia lizusów i trzeba wchodzić jej w tyłek. Pozdrawiam Panią D.P

slimaczek61 do Moderatora01.02.2018 20:50

Proszę nie puszczać mojej ostatniej opinii. Kojarzę sobie, że pod listem otwartym to ja napisałam resztę. Błagam

slimaczek6101.02.2018 20:23

Poniższy tekst w całości był wyłącznie treścią listu otwartego. Tylko go wkleiłam. Nadal jest jednak aktualny. Sytuacja się diametralnie zmieniła. Oczywiście na niekorzyść PKM.

slimaczek6101.02.2018 19:57

Może warto przypomnieć list otwarty Stowarzyszenia Osób Pokrzywdzonych z 30 stycznia 2017 roku
Może w końcu ktoś zrozumie co się dzieje.

LIST OTWARTY

Zwracamy się do wszystkich Radnych Miasta Jastrzębie-Zdrój w imieniu i obronie poszkodowanych pracowników Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej. Decyzje Rady Miasta związane z przynależnością do MZK i wprowadzeniem na jastrzębskie ulice operatora komunikacji miejskiej z Warszawy, stanowią realne zagrożenie bytu wielu rodzin pracowników PKM. Niepewność sytuacji, brak płatności za wykonane kursy na rzecz wykonawcy usług, czyli PKM-u. Dla tej firmy z Warszawy to norma.
Dziwi brak głosu ze strony Wiceprzewodniczącego Pana Gałuszki. Gdzie pan jest? Gdzie Pan pracuje? Czemu wspiera Pan działania PiS-u w tym zakresie? Nie dziwi Pana, że warszawska firma, z dnia na dzień, stała się sponsorem klubu szachowego i portalu internetowego PiS Jastrzębie-Zdrój? PRZYPADEK?!
Czy to etyczne, czy to moralne, że firma, która wygrywa przetarg na rzecz miasta nagle staje się sponsorem zwycięskiej partii? Sponsoruje jej działania propagandowe skierowane do wąskiej grupki wyborców PiS-u, przeciw wszystkiemu i wszystkim w tym mieście. Sponsoruje klub szachowy, związany wiadomo z kim. Czy to prawda, że w biurach tej firmy częstymi gośćmi byli bracia ?społecznicy?, poseł i radny?
Co na to Radni PiS ? Czyżby ?worek srebrników?, które otrzymaliście w postaci ?podziału łupów? w radach nadzorczych to nagroda za milczenie?Jeśli to prawda, dalej będziecie milczeli! Jeśli to prawda, czarno widzimy los setek może tysięcy pracowników różnych sektorów gospodarki w tym mieście. Dbacie o historię, macie na ustach słowa, których nie rozumiecie, na przykład PATRIOTYZM.
To słowo, to dbanie o interes tego kraju, interes jego obywateli, ich życie, miejsca pracy. Wy to słowo kojarzycie z pomnikami, marszami, apelami. Nic bardziej błędnego. Zacznijcie pracować na rzecz tego społeczeństwa, działajcie na rzecz stworzenia nowych miejsc pracy, a nie ich likwidacją. Węgiel w tym mieście kiedyś się skończy, a zostaną muzea przez Was stworzone, których i tak nikt nie będzie odwiedzał. Przestańcie stawiać pomniki, budować muzea i mauzoleum chwały jednej partii. To już kiedyś było i w 1989 roku się skończyło.
Tego wyborcy Wam nie wybaczą, że pchacie ich w lata 70 minionego wieku.
Czekamy na Wasze działanie, drodzy Radni PiS i Wspólnoty.
Zarząd Stowarzyszenia
44-335 Jastrzębie-Zdrój
ul. Wrzosowa 12
poniedziałek, 30 sty 2017, Janusz Tarasiewicz

Jak laicy - politycy - zapoznali się i zatwierdzili budżet MZK bez podstawowej wiedzy o rachunkowości? To jakaś paranoja. Wiceprezydent miasta, które najwięcej wpłaca na komunikację chce rozwiązać problemy dotykające działalności MZK. Jakie problemy? Problematyczna jest działalność związku - właściciela PKM - na rzecz jego unicestwienia od kilkunastu lat. W 2005 roku los PKM zdawał się przesądzony. Jeden głos przesądził, że nadal istnieje. Jak odpowiedział na sesji Rady Miasta bardzo lubiany i nie do ruszenia Benedykt Lanuszny z Żor - nadal dyrektor biura MZK, na zapytanie radnej Jastrzębia-Zdroju dlaczego do tej pory nie zrobiono swojej firmy podmiotem wewnętrznym przez te wszystkie lata i nie urządzano jej przetargów okazało się, że nie było woli politycznej. Żadna gmina nie wyrazi zgody na dofinansowanie PKM bo nawet gdyby to zrobiono pieniądze trafiłyby do kasy MZK. Poza tym każda gmina nie zgodzi się na dofinansowanie PKM bo chociaż nawet nie była członkiem założycielem MZK to liczy na wielką kasę w wyniku likwidacji PKM. Tak naprawdę likwidacji PKM nie będzie. MZK, który generuje same straty, który podpisał umowę z firmą zwaną WARBUS z Warszawy na 10 lat i z miesiąca na miesiąc bierze kredyty na bieżącą działalność po prostu nie stać na likwidację swojej firmy - czyli PKM. Uważam, że chce doprowadzić PKM do upadłości. Miałby wtedy z głowy cały proces likwidacyjny i co jest najważniejsze w przypadku tego bankruta odprawy i wypłaty dla pracowników PKM. Dofinansowanie przez gminy moim zdaniem nic nie da. Przypuszczam że byłyby wtedy w MZK podwyżki płac, a PKM nie zobaczyłoby ani grosza. Przykre, że do tej pory w MZK nie pojawiły się odpowiednie służby. Miałem nadzieję, że po oświadczeniu p. Tarasiewicza jednak się pojawią. I tak po przeszło 40 latach działalności komunikacji miejskiej w naszym mieście taki wrzód na dupie czyli właściciel - MZK, który za darmo przejął cały majątek firmy dobija swoją firmę.

Gość30.01.2018 17:55

Jest wiceprezesem PKMu ?

AbdulMahometAbisCynamonWisiMuLacha30.01.2018 11:46

Mówi to jako polityk, sprzedał się MZK i Warbusowi, do wyborów już niedługo, ZAPAMIĘTAMY !!!!!!!

Pokaż wszystkie opinie (90)